środa, 24 lutego 2010


Ale się dzieje:)

Mikula rośnie, robi się coraz fajniejszy - ale chyba się powtarzam:)
Uczymy się spać samodzielnie w dzień - raz lepiej, raz gorzej. Kombinator się zrobił odnośnie załatwiania się na kibelku. Teraz woli robić na stojąco i wie kiedy go pytam, co zrobił w majtki. Wówczas stroi niby taką zawstydzoną minę - ubaw mamy co nie miara - cała trójka.

Odważyłam się mu dać chrupka i wcina aż mu się uszy trzęsą. Poza tym dostaje serek na mleku krowim, co też jest dużym osiągnięciem.

W domu ok, praca zdalna stała, więc się cieszę. Poszukuję ciągle stacjonarnej, ale pewnie od września będzie ok. Mikula ma zarezerwowane miejsce w świetnym żłobku. Kupiliśmy nowe autko - Audi A6C5 - pełen wypas - piękny. Poza tym jeszcze dwa tygodnie i wylatujemy na 11 dni do Paryża. Prawdziwe wakacje, bo Mikusiem zajmie się mama:D

Wszystko się jakoś układa, między nami bez zmian - spokój i cisza więc jest dobrze, a ja powoli spokojnie dochodzę do siebie. I aż szok, że musiało minąć 8 miesięcy, by moje hormony zaczęły funkcjonować jak należy.

wtorek, 9 lutego 2010

wiele zmian w krótkim czasie


Tyle zmian w tak krótkim czasie:) Długo nie pisałam bo faktycznie już na to nie starczało czasu.
Miki przez ten czas nie je w nocy, nie pije herbatki, potrafi spać do 3 bez pobudki, potem tez szybko zasypia, ale nadal mimo wszystko budzi nas 4-5 nad ranem. Nie umiem sobie z tym poradzić. W ciągu dnia potrafią być nawet trzy drzemki, w tym dwie półtoragodzinne. Jestem zadowolona, choć czasem puszczają mi nerwy.
Co nowego? Wiele...
Miki raczkuje, samodzielnie wstaje i potrafi bez większych problemów zrobić kupkę i siusiu na nocniku. Poza tym od wczoraj pokazuje swoje niezadowolenie prężąc się i płacząc. No cóż charakterek za mamusią.

A coś ponad - kończy się urlop wypoczynkowy przechodzę na wychowawczy, obroniłam swoją pracę dyplomową - nowy zawód w kieszeni. Ciągle pracuję na necie, nie mam już czasu dla siebie. Wychodne sobie robię i cholernie tęskno mi za wychodzeniem, bo czuję się jak w klatce. Byle do wiosny:) Bo inaczej ocipieje:)