sobota, 2 stycznia 2010

sylwester za nami, marzenia przed nami


No i skończył się rok 2009, czas rozpocząć kolejny. Ciekawe co przyniesie? Chcę, by po raz kolejny to co sobie zaplanuję. W tym roku plany są bardziej materialne, ale konieczne. Zmiana mieszkania i auta, wyjazd do Paryża na tydzień, znalezienie pracy, posłanie Mikiego do żłobka. Trochę tego jest, ale by się spełniło mam przed sobą całe 12 miesięcy :D

Sylwester spędziłam bardzo oryginalnie, nawet mogę rzec, że jeszcze tak nigdy nie spędziłam, a więc...............śpiąc już o 22. Oczywiście kochany synuś obudził mamusię przed 24 i nie spał 1,5h przez huki. Nie powiem nawet nawet ten sylwester, bo okazało się, że co innego jest teraz ważne. Jednak ten czas natchnął mnie na wyobrażenia - jak to ja bym chciała spędzić tego sylwestra, by mi się podobało:D I po raz kolejny doszłam do wniosku, że wspólnie z mężem mamy te same pragnienia. Oboje moglibyśmy spędzić go na wyjeździe w urokliwe i bezludne miejsce, gdzie w pięknej okolicy i przy cudownych krajobrazach oboje z synusiem robimy to co chcemy, nie martwiąc się, by dobrze się bawić, by być wśród tłumu. Tylko my i odludzie, hmmm......

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz