czwartek, 31 grudnia 2009

...pierwsza rocznica...papierowa:)

Miło powspominać ten czas, gdy po 15 minutach staliśmy się formalnie małżeństwem. Fajnie było, piękna aura, weselicho przed ślubem itd. Aż wreszcie minął nam rok - nawet nie wiem kiedy, ale faktycznie to już rok.
Za nami trzy lata związku, dwa lata wspólnego mieszkania, pół roku bycia rodzicem. A co przed nami? Hmm.... tego to nawet my sami nie wiemy do końca.
Rocznica się udała. Miki pozostał z ciocią Agatką sam na sam przez przeszło trzy godziny. Zaprezentował się przed nami, jak półroczne dziecko potrafi walnąć załamkę. Potem oczarował ciocię, ładnie pospał, pięknie się pobawił i nic nie płakał. Oboje z mężem jesteśmy z niego tacy dumni.
Rodzice w międzyczasie poszli na kolację do pięknej restauracji. Pomijając, że obiad był pyszny wieczór nie zakończył się tak jakby większość się spodziewała. hihihi

Na wieczór ciocia Agacia została z nami, my we dwie żubróweczką świętowaliśmy, a mężuś opiekował się małym. Cudowny zastrzyk energii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz