środa, 13 stycznia 2010

zimowy dzień codzienny

Oh jak zimno za oknem, brr aż nie chce się wyjść. Wózkiem to jest wyprawa porównywalna do wejścia na górę w deszczowy dzień. Dlatego też wyręcza mnie w tym mąż:)

Miki szaleńczo się rozwija, nareszcie na czworakach ma już perfekcyjnie opracowane chodzenie do tyłu - no ale jak to rak zawsze chodzi wspak:)

W domu choróbstwo przypałętało się do mnie a ja tutaj ciągle obowiązkowe pisanie - tym razem oprócz pracy zawodowej czas skończyć pisanie pracy dyplomowej. Taki plan na dzisiaj - skończyć i wysłać:D

Co do mojego uparcia się to udało się osiągnąć, że Miki nie je w nocy mleka i w ciągu dnia śpi dwa razy minimum 1:15 - czyli to dla mnie już dużo. Sama jestem w szoku ile mogę zrobić w tym czasie.

Ale póki co cieszę się tym, że mężuś w domku:D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz