niedziela, 29 listopada 2009
…poczuć się jak zbrodniarz lub hochsztapler....
..kiedy już pewność była, wyniki porobione, mdłości wystąpiły, przyszedł czas poinformowania mojej kierowniczy o magicznym dla mnie okresie....i tu niemiła niespodzianka...rozmowa ostra, nieprzyjemna dla obu stron, zakończona straszeniem zwolnienia...nic więcej nie zostało jak obronienie swojej (już niejedynej) d... Magiczne L4 wybawieniem i ratunkiem...walka trwa do teraz...ale to już nie jest najważniejsze....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz