Kilka dni a tyle nowości. Miki został odstawiony całkowicie od piersi - nie przejął się tym zbytnio, wręcz mogę stwierdzić, że jest to mu w zupełności na rękę. Nareszcie dostaje konkrety (patrz:zagęszczone mleko). Samego mleka nie bardzo ma ochotę ruszać, ale z kleikiem, kaszka jak najbardziej.
Poza tym był Mikołaj i przyniósł urwisowi prezenty od rodzinki - Dziękujemy wszystkim.
W ten weekend zakończyłam studia, co bardzo mnie cieszy. Została tylko obrona pracy 30 stycznia:)
A co mojego permanentnego zmęczenia - to już wysiadam:( Młody budzi nam się o 3 na herbatę i później od 4 jest na nogach. Po 6-7 pada. A ja co - do roboty - korekta, moderowanie, pisanie tekstów. Może czasem zdążę coś napisać na bloga. Dzisiaj się kolejny raz rozryczałam, z bezsilności i zmęczenia. Nie mam z kim zostawić dziecka, bo rodzina daleko. Nie idę do pracy tylko pracuję w domu opiekując się dzieckiem i czasem sprzątając i gotując. A gdzie czas dla siebie. Nie ma:(
Mąż jest kochany, bo jak tylko ma wolny dzień zajmuje się młodym, wstaje do niego ale co z tego jak nawet nie mamy czasu oboje spędzić ze sobą trochę czasu, jakieś kino, teatr itp. odeszło w zapomnienie:(
Jestem permanentnie zmęczona, bo gdy Miki śpi ja siadam do pracy. Nieraz są momenty, że mam czas na obejrzenie TV i to już dla mnie duży luksus.
No cóż może odetchnę jak będę miała pracę i będę odrywać się nieco od codzienności domowej. Oby, bo ciekawe jak długo tak pociągnę....
niedziela, 6 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz