czwartek, 10 grudnia 2009

walecznym krokiem


Czy to walka czy to normalne życie matki i żony? Ciekawe...

Miki standardowo budzi się o 4 -5 a dzisiaj to nawet i o 3. Uczę go samodzielnego zasypiania więc trochę tego wczesnego wstawania jeszcze będzie. Po godzinie padł i spał dwie godziny. Właśnie pracuje nad kupą, a ja piszę bloga.

Powinnam się położyć z nim, wiem... ale jak się kładłam to on ryczał, więc ponownie wstawałam, przekręcałam na bok i tak w kółko przez 1h. Ostatecznie stwierdziłam, że już i tak się obudziłam a trzeba usiąść do pracy - blog zawodowy, korekta i moderowanie, więc lepiej już ten czas poświęcę na to. Potem gorąca kąpiel, bo zmarzłam pracując na kompie. Zapeklowałam już mięso, zrobiłam i prawie już wypiłam kawę to teraz i czas by zająć się wyspanym synem - a mąż miał się nim zająć - nie trudno zgadnąć co robi - śpi. Ale do tego wizerunku już się przyzwyczaiłam.

No i coś ostatnio nerwowa na niego chodzę, może dlatego, że mówię co należy zrobić i kończy się na przytaknięciu a później okazuje się, że nie potrafi sobie tak zorganizować czasu, by to wypełnić. Cóż, ja to k.... muszę się tak zorganizować, by znaleźć czas na dom, pracę (około 3-4h dziennie), dziecko i do tego jeszcze inne obowiązki. Życie....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz